17
10
2023-10-17
2023

Co robią z nami oceny?


Nie znosi ich większość uczniów, za to coraz bardziej lubią rodzice. Niektórzy dzięki nim mają wrażenie, że edukacja ich dziecka jest pod kontrolą. Na temat sensu wystawiania ocen szkolnych, bo to o nich mowa, można by długo wymieniać się opiniami. Jak jednak wyglądają fakty? Czy stopnie przynoszą uczniom jakąś korzyść?

Nikt nie lubi być oceniany

Wyobraźcie sobie, że mniej więcej co 45 minut przychodzi do Was szef, żeby skontrolować, jak radzicie sobie z pracą. Nie interesuje go to, czy nie jesteście chorzy, głodni i niewyspani – efekt ma być widoczny tu i teraz. W dodatku nieustannie porównuje Was z innymi, co tylko wzmaga niechęć i rywalizację pomiędzy współpracownikami. To jeszcze nie wszystko – przecież dokonywana przez niego ocena Waszej pracy jest wybiórcza i subiektywna! Pomimo tego, że wszyscy wokół wiedzą, że jesteście ekspertami od obsługi programu X, szef uważa inaczej. Dlaczego? Stosowane przez Was metody pracy nie są mu znane, w dodatku nie jest zwolennikiem automatyzacji, więc nie interesują go wdrażane przez Was nowe rozwiązania. Do tego ocenia to, co z punktu widzenia Waszej pracy jest zupełnie nieistotne i pomija rzeczy naprawdę kluczowe. Okropne, prawda?

Wyobraźcie sobie więc teraz, jak czują się w szkole młodzi ludzie, którzy:

• namiętnie czytają książki i posługują się piękną polszczyzną, ale dostali jedynkę ze sprawdzianu z lektury, bo nie pamiętali, jaki rozmiar rękawiczek nosiła Izabela Łęcka i jak nazywał się koń kupiony przez Wokulskiego;

• potrafią programować, ale mają niższą ocenę na koniec roku z informatyki od kolegi, który niepewnie czuje się nawet w Wordzie;

• dostali mniejszą liczbę punktów za rozwiązanie zadania z matematyki innym sposobem niż nakazał nauczyciel;

• mają słuch absolutny i grają na kilku instrumentach muzycznych, ale nie zaliczyli sprawdzianu z muzyki, bo nie znali szczegółów biografii Chopina.

A może zastanawiasz się nad tym, dlaczego Twoje dziecko ma tak niskie poczucie własnej wartości? Jednym z powodów jest właśnie szkolne ocenianie, które w cyfrach stara się zamknąć młodociany potencjał. Niestety – skala ocen sprzyja wyłącznie pokazywaniu słabych stron. To, z czym uczeń radzi sobie coraz lepiej, zostaje zazwyczaj pominięte.

Szkolna metoda kija i marchewki

Uczniowie bardzo często doświadczają niesprawiedliwości związanych ze szkolnym systemem oceniania. Mają jednak coraz więcej sposobów, za pomocą których mogą bawić się z nauczycielami w policjantów i złodziei. Tradycyjne ściąganie staje się coraz mniej popularne. W zamian za to uczniowie coraz chętniej sięgają po chat GPT, zestawy słuchawkowe ukryte pod długimi włosami, smartfony oraz smartwatche. Korzystają z nich nie tylko podczas szkolnych klasówek, ale także odrabiania prac domowych, przygotowywania projektów oraz innych aktywności, które są poddawane ocenie. Rzadko robią to wyłącznie dla swojego dobrego samopoczucia. Tak naprawdę boją się reakcji rodziców, ośmieszenia przed rówieśnikami, złośliwych komentarzy nauczycieli i przede wszystkim negatywnych konsekwencji np. w postaci rodzicielskich szlabanów. Nic dziwnego, że w dorosłym życiu boimy się popełniania błędów, które w szkole były odbierane jako coś totalnie niepożądanego.

Jak szkoła demotywuje uczniów?

Młodzi ludzie, którzy znajdują się u progu dorosłości, zmagają się z coraz większą liczbą problemów. Często nie wiedzą, czy i jeśli tak to na jakie studia się zdecydować i jak w produktywny sposób spędzać czas wolny. Te trudności niestety mają wiele wspólnego ze szkolnym systemem oceniania, który rozwija w nas przede wszystkim motywację zewnętrzną. To oznacza, że uczniowie uczą się różnych rzeczy nie dlatego, że widzą w nich jakąś wartość, uważają za potrzebne lub interesujące, ale po to, aby otrzymać czwórkę, piątkę czy szóstkę i zadowolić innych. Z tego powodu jako dorośli rzadko robią coś sami z siebie, jeśli nie wiąże się to z wymiernymi korzyściami w postaci premii, awansu czy choćby słów uznania szefa. A może zastanawiacie się nad tym, dlaczego tak duża część społeczeństwa nie lubi chodzenia na wystawy, do muzeum lub centrum nauki? Problemem jest niewielka ciekawość świata, którą często i nieświadomie zabija się w szkole. Nic dziwnego, jeśli prawie każda wizyta w muzeum kończyła się pisaniem długiego i nudnego wypracowania…

Ten demotywujący system często wspierają także sami rodzice i dziadkowie. Komu nigdy nie przyszło do głowy płacenie za oceny, co miało pozornie zachęcić dziecko do większego wysiłku? Jeśli dziwimy się, że w późniejszych latach młody człowiek nie chce robić nic za darmo, warto najpierw sprawdzić, czy sami go tego nie nauczyliśmy! W ten sposób bowiem pokazujemy mu, że nauka sama w sobie nie jest ani ciekawa, ani wartościowa i bez małego przekupstwa ani rusz. Niektórzy psycholodzy mówią nawet, że jest to rodzaj pluszowej tresury, której efektem mają być dzieci i nastolatkowie zachowujący się tak, jak oczekują tego od nich inni ludzie. Może więc nadeszła pora, aby to zmienić?


---

Odwiedź nasze kanały w mediach społecznościowych
Odwiedź nasz profil na Facebooku   Odwiedź nasz profil na Instagramie   Odwiedź nasz profil na YouTube   Odwiedź nasz profil na TikToku



Odwiedź nasze kanały w mediach społecznościowych
Odwiedź nasz profil na Facebooku   Odwiedź nasz profil na Instagramie   Odwiedź nasz profil na YouTube   Odwiedź nasz profil na TikToku



© 2023 Centrum Edukacyjne MATURITA s.c.