25
08
2022-08-25
2022

Poprawa matury z biologii i chemii – jak zaplanować i mądrze rozegrać


Czy warto poprawiać maturę? Czy da się jednocześnie studiować i poprawiać maturę? Czy warto zrobić gap year? Jak przekonać rodziców do gap year?

Sprawdź, jak poradzili sobie z poprawą matury inni uczniowie, którzy mają to już za sobą i chętnie podzielą się z Tobą swoimi doświadczeniami. Rozmawiają z nami: Jakub Zblewski (student 6 roku medycyny), Inga Szlagor (studentka 3 roku medycyny) oraz tegoroczne maturzystki, od października studentki medycyny: Kinga Wilczyńska, Weronika Szreder i Martyna Kaźmierkiewicz.

Opowiedzcie nam o swojej sytuacji, dlaczego zdecydowaliście się na poprawę matury?

  • Kinga: Zostanie lekarzem było moim marzeniem od bardzo dawna. Od kiedy pamiętam, tematy w szkole poświęcone anatomii ludzkiej interesowały mnie najbardziej i najprzyjemniej mi się ich uczyło. Jednak przy pierwszym podejściu do matury zabrakło tych kilkunastu procent, by dostać się na kierunek lekarski. Po długich namysłach czy zawalczyć o to marzenie, czy dać sobie spokój, zdecydowałam się na walkę w postaci gap year i podejścia po raz drugi do matury z biologii i chemii. Za drugim podejściem udało mi się osiągnąć bardzo dobre wyniki, dzięki którym bez problemu dostałam się na ten wymarzony kierunek :)
  • Inga: Od zawsze moim marzeniem była medycyna, wiedziałam, że nieważne kiedy, ale kiedyś zostanę lekarzem. Niestety w liceum myślałam, że... co to dla mnie matura, jak to, ja bym mogła nie napisać na te 80%…. więc moja nauka wyglądała tak, że po przeczytaniu raz tematu i zrobieniu dwóch zadań myślałam, że już wszystko umiem. Oczywiście odbiegało to duuuuużo od rzeczywistości (w drugiej klasie liceum miałam nawet zagrożenie z chemii, a miałam przecież pisać maturę rozszerzoną). Przyszedł czas wyników matur i cyk ledwo 55% z biologii i chemii. Następna poprawka i znowu to samo. Dopiero za trzecim razem udało się napisać na wymarzone 80% z biologii i 86% z chemii.
  • Weronika: Gdy pisałam maturę za pierwszym razem, nie miałam w planach pójścia na lekarski, tylko na fizjoterapię, na którą potrzebna była tylko biologia i dlatego zdawałam tylko ten przedmiot. Nie chciałam też pisać chemii "w razie czego", bo uznałam, że jak będę miała tylko jeden przedmiot, to będę mogła lepiej się przygotować. I tak też było. Ale moje wyniki z biologii mnie zaskoczyły, nie spodziewałam się, że napiszę na 83%! W trakcie studiowania fizjoterapii dotarło do mnie, że to bycie lekarką jest tym, co chcę robić w życiu, dlatego zdecydowałam się na napisanie dodatkowo chemii (wynik z biologii był wystarczający) i w tym celu zrobiłam gap year.
  • Martyna: W 2021 roku po prostu podeszłam do matury, żeby mieć ją z głowy, pisałam same podstawy. Wiedziałam jednak, że docelowo nie będę się rozglądać w inną stronę niż Collegium Medicum, bo tylko to jest "moja bajka". Złożyłam papiery na fizjoterapię i niestety nie dostałam się, dlatego w 2022 roku zdecydowałam się na napisanie dodatkowo chemii i biologii, żeby mieć szansę na kierunki medyczne.
  • Kuba: Klasa maturalna była dla mnie i dla moich Kolegów dużym wyzwaniem. Natłok wiedzy, mała ilość snu, ciągle sprawdziany z przedmiotów, z których nie zdawałem rozszerzenia, zajęcia dodatkowe w Maturicie na kursach XXL, a po szkole nauka układu poloneza na studniówkę. Ostatnie kilka miesięcy to ciągłe liczenie setek zadań dziennie, arkuszy maturalnych i stres związany z wysokimi progami na studia. Ostatecznie zdobyłem po 77% z biologii i chemii na poziomie rozszerzonym. Uzyskałem pomoc w odwołaniu od wyniku maturalnego z biologii w Maturicie i udało mi się wywalczyć 1 dodatkowy punkt z tego przedmiotu, kończąc ostatecznie z wynikiem 78%. Niestety i tak było to o 0,5 punktu za mało, aby dostać się na lekarski. Od razu postanowiłem poprawiać maturę, natomiast początkowo uważałem, że szkoda marnować roku i warto studiować inny kierunek, więc wybrałem ratownictwo medyczne. W tej decyzji utwierdzali mnie też rodzice, gdyż uważali, że ciężko będzie mi systematycznie pracować przez cały rok, nie chodząc w tym czasie do szkoły. Na szczęście porozmawialiśmy z Panią Dominiką Hapką-Żmich, u której byłem na kursie XXL z chemii w roku poprzednim i nasza Pani doktor odwiodła mnie od tego pomysłu, za co jestem jej bardzo wdzięczny. Postawiłem na gap year i udało się.

    Przy okazji mała podpowiedź: Wielu osobom wydaje się, że nie warto zadawać sobie trudu w pisaniu wniosków do OKE o wgląd do prac, natomiast z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że wielu Kolegom i mi osobiście udało się zdobyć dodatkowe punkty. W moim przypadku na ostatniej liście rekrutacyjnej zabrakło mi jedynie pół punktu, aby dostać się na wymarzoną medycynę. Kolejną wskazówka, jaką mogę Wam zdradzić, jest złożenie papierów do każdej Uczelni w kraju. Minusem jest konieczność uiszczenia opłaty rekrutacyjnej i wydania około 1000 zł, natomiast wielu moich znajomych po np. roku studiowania w mieście dalekim od rodzinnego domu przeniosło się na bardziej odpowiadającą uczelnię. Sam dostałbym się za pierwszym razem w ostatniej liście rekrutacyjnej do Zielonej Góry, o czym dowiedziałem się po dłuższym czasie. Nie złożyłem tam jednak "papierów" :(


Jakub Zblewski [student 6 roku lekarskiego, Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy]
"To, że rok później rozpoczniemy studia, nie czyni naszego życia gorszym."

Jak Waszą decyzję o poprawie wyniku przyjęła rodzina? Czy Wasi rodzice nie obawiali się, że stracicie rok?

  • Kinga: Moi rodzice przyjęli tę decyzję bardzo dobrze i wspierali mnie w niej. A mama zawsze powtarzała, że to tylko rok i miała rację - to był tylko jeden rok.
  • Inga: Na szczęście rodzice wspierali moje decyzje w 100%. Na pewno nie byli zachwyceni kolejnymi poprawkami, ale nigdy mi tego nie okazali. Wręcz przeciwnie, fundowali mi część korków, dojazdy, kursy.
  • Weronika: Moi rodzice nie znali nikogo, kto zrobiłby gap year, więc nie wiedzieli, jak to przyjąć. Tak, mieli obawy, że stracę rok, że nie będę chciała wrócić na studia, albo - co zrobię, jeśli się nie uda. Chcieli dla mnie jak najlepiej, ale ostatecznie wiedzieli, że decyzja należy do mnie, bo jestem dorosłą, odpowiedzialną osobą, która będzie musiała żyć z konsekwencjami swoich decyzji. Wspierali mnie w moim wyborze i pomagali mi jak mogli.
  • Martyna: Nie miałam w szkole biologii. Mam dwójkę dzieci. Większość rodziny podchodziła więc sceptycznie do pomysłu nauki przedmiotu (biologii) od zupełnego zera. A do tego jeszcze chemia. I to jeszcze przy dwójce dzieci. Ciągle więc słyszałam, że mam za dużo obowiązków i może być ciężko to wszystko pogodzić.


Inga Szlagor [studentka 3 roku lekarskiego, Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy]
"W wieku 40 lat chcesz poprawić maturę? Zrób to."

Czy tylko uczyliście się do matury, czy jednocześnie studiowaliście lub pracowaliście? Jak wyglądał u Was ten czas i jak oceniacie Wasz wybór? Czy można jednocześnie studiować i poprawiać maturę? Czy praca przeszkadza, czy właśnie jest odskocznią od książek?

  • Kinga: W moim przypadku postawiłam tylko na naukę. Odrzuciłam pomysł studiowania jakiegoś innego kierunku, jak i pracę. Dzień poświęcałam na naukę, dzięki czemu wieczory miałam tylko dla siebie i odskocznią od nauki było dla mnie wiele rzeczy takich jak sport, spotkania ze znajomymi czy czytanie innych książek, niezwiązanych w ogóle z biologią i chemią. Patrząc z perspektywy czasu, zmieniłabym decyzję dotyczącą pracy i jednak na jakąś bym się zdecydowała, bo czasu wolnego miałam sporo, więc uważam, że przez parę miesięcy gap year na luzie pogodziłabym naukę z pracą, a na samej nauce skupiłabym się kilka miesięcy przed samą maturą.
  • Inga: Robiłam gap year dwa razy. Podczas pierwszego przez cały rok chodziłam na indywidualne korki z biologii i chemii, ale teraz z perspektywy czasu wiem, że nic z nich nie wynosiłam. Myślałam wówczas, że jak tam pójdę, przesiedzę - to wszystko samo automatycznie wejdzie do głowy. Prócz tego chodziłam do pracy na pół etatu jako pomoc w sklepie spożywczym, aby jednak chociaż za część korków płacić samemu. Myślałam też, że będzie to odskocznia od siedzenia i nauki w domu, wyjście do ludzi. Niestety, chociaż pracowałam tylko 4 godziny dziennie, wracałam po pracy i potrafiłam przespać kilka godzin, po czym wstawałam jeszcze bardziej zmęczona. Miesiąc przed maturą zrezygnowałam z pracy, ale było już za późno. Przychodzą kolejne wyniki matur i szok... jak to - poprawiłam obie matury ledwo o kilka procent, przecież przez cały rok chodziłam na korki. Nie rozumiałam wtedy jeszcze, że samo „chodzenie” nic nie daje. Przychodzi chwila zwątpienia, stwierdzam, że może jednak medycyna nie jest mi pisana i postanawiam zapisać się na farmację, żeby mieć w zanadrzu rozpoczęty jakiś inny ciekawy kierunek. Ale stwierdzam, że podejdę do poprawy matury ten jeszcze jeden raz, zapisuję się na kursy do Maturity, co wiąże się z przeprowadzką do Bydgoszczy, 250 km od miejsca zamieszkania (mimo, że dostałam się na farmacje o wiele bliżej) - niestety wtedy nie było jeszcze opcji kursów online. Zmieniam swoje podejście do nauki, wiem że muszę ogarnąć naukę na studiach i naukę do matury. W końcu zaczynam brać aktywny udział w zajęciach, zaczynam z nich coraz więcej wynosić, ciągnąc poprawę razem ze studiami. Przychodzą wyniki matur i jest wymarzone 80% z biologii i 86% z chemii. W końcu wiem, że dostanę się na medycynę bez żadnych problemów. Z perspektywy czasu uważam, że ten rok farmacji właśnie pomógł mi w poprawie. Wiem już, że pracuję najlepiej, gdy mam dużo na głowie. Prócz tego poznałam nowe osoby, z którymi raz na jakiś czas wychodziło się i miało odskocznię od nauki.
  • Weronika: Skupiałam się na nauce do matury i to tylko do jednego przedmiotu (chemii, biologię miałam napisaną wysoko), to była moja główna misja. Ale nie zajmowało mi to mnóstwa czasu, więc oprócz tego po prostu świetnie się bawiłam w czasie mojego gap year. Chodziłam do pracy i to, co zarobiłam, wydawałam na podróże. Każdego miesiąca udało mi się wybrać w podróż do innego kraju a lato spędzić na wymianie kulturowej w Stanach Zjednoczonych. Była to wspaniała decyzja i jestem sobie wdzięczna, że to zrobiłam. Będę miała co wspominać i czuję, że dobrze wykorzystałam ten rok. Wyciągnęłam z niego co się dało. A oprócz tego i tak dało się wcisnąć naukę :)
  • Martyna: W tygodniu wstawałam, zawoziłam dzieci do żłobka i przedszkola, wtedy był moment na szybkie ogarnięcie domu i siadałam do nauki. Prawdopodobnie gdybym nie musiała rano wstać i ich zawieźć, to zamiast się uczyć chociaż od 10, spałabym do 12 albo dłużej. Dla osób takich jak ja dobre jest posiadanie dodatkowego obowiązku, na przykład praca chociaż na 1/4 etatu lub cokolwiek, co motywuje leniuszki do wstania. Moim zdaniem nie trzeba się uczyć całymi dniami, ale ważne, żeby robiąc to skupić się na maksa i wyciągnąć jak najwięcej z wykładu, który się ogląda czy książki, którą się czyta. Sama poza nauką miałam dość sporo obowiązków domowych i wcale nie spędzałam z książkami całych dni, ale do nauki siadałam regularnie, pomijając niedziele, bo to jest nasz dzień dla rodziny, taki reset, wtedy książek nie dotykałam.


Kinga Wilczyńska [tegoroczna maturzystka, studentka lekarskiego na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie]
"To tylko jeden rok, a w perspektywie całego życia jest to naprawdę niewiele."

Rodzice czasami upierają się, aby nie siedzieć w domu, ale rozpocząć jakiekolwiek studia. Co powiedzieć rodzicom, aby zgodzili się na rok przerwy? Czy macie jakieś rady, jak przekonać rodziców do gap year?

  • Kinga: Moi rodzice na szczęście nie upierali się przy pomyśle rozpoczęcia czegokolwiek byleby rozpocząć, za co jestem im z całego serca wdzięczna. Nie musiałam ich namawiać, by się zgodzili na gap year.
  • Weronika: No cóż, moim zdaniem decyzja należy do Was. Zależy jaką macie relację z rodzicami, ale jesteście dorośli i sami kierujecie swoimi wyborami. Warto przedyskutować sprawę z rodzicami, wysłuchać ich punktu widzenia i rad, ale ostateczna decyzja jest Wasza.
  • Martyna: Warto spróbować ich przekonać, że ten rok przerwy może dać przepustkę na wymarzone studia, czyli w przyszłości dać wymarzoną pracę i można iść na "ugodę" typu: daję sobie rok na poprawę matury, jeśli się nie uda, pójdę na coś innego.
  • Kuba: Mam w pamięci słowa pani Dominiki, że nie ma czegoś takiego jak „rok do tyłu”, czego najbardziej obawiają się rodzice. Rok do tyłu w czym? W rozpoczęciu studiów, bo przecież nie w życiu :) Żyjemy dalej, a to, że rok później rozpoczniemy studia, nie czyni naszego życia gorszym. Wręcz przeciwnie, to danie sobie szansy na lepsze. Przecież jeżeli chcemy zostać lekarzem, to nie ma innej drogi jak medycyna. Trzeba się tylko na nią dostać – w tym czy kolejnym roku.

Czy Waszym zdaniem gap year jest dla każdego?

  • Kinga: Dla każdego, kto chce zawalczyć o swoje marzenia, bo przecież to tylko jeden rok, a w perspektywie całego życia jest to naprawdę niewiele.
  • Inga: Gap year zdecydowanie nie jest dla każdego, co widać to po mojej historii. Nauczyłam się uczyć dopiero po pójściu na studia i nauka do matury przychodziła mi wtedy o wiele łatwiej.
  • Weronika: Pewnie nie. Nie jest dla osób, które łatwo się rozleniwiają i nie umieją pracować bez odgórnie ustalonego grafiku i kogoś, kto go wyegzekwuje.
  • Martyna: Dla osób leniwych raczej nie polecam, mnie uratował nadmiar obowiązków związanych z dziećmi, pomocą w rodzinnej firmie i domu. Gdy mam mniej obowiązków, jestem mniej produktywna. Każdy powinien wiedzieć, czy zmotywuje się do wstawania i nauki, czy zawsze takie postanowienia idą w odstawkę po tygodniu lub dwóch.


Weronika Szreder [tegoroczna maturzystka, studentka lekarskiego na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym]
"Jeśli robisz gap year, wykorzystaj ten rok, żeby nauka nie była jedyną rzeczą, którą będziesz pamiętać z tego czasu."

Jakie są Waszym zdaniem plusy i minusy zrobienia gap year?

Plusy

  • Kuba: Obecnie bardzo doceniam mój gap year. Na nim uświadomiłem sobie, jak ogromnie zestresowany byłem w klasie maturalnej. Niestety mimo dużej wiedzy, kiedy Twój układ współczulny działa na najwyższych obrotach non stop, ciężko jest przełożyć Twoje umiejętności na kartkę papieru. Rok przerwy pozwolił mi usystematyzować wiedzę, uspokoić się, przemyśleć wiele spraw, a przede wszystkim bardziej przygotować się na ciężkie studia. Podczas gap year masz czas dla siebie. Możesz zapomnieć o przedmiotach w szkole, które godzinami się dłużyły, marnowałeś na nie czas i czekałeś na dzwonek. Zastanów się, na co nie miałaś czasu wcześniej, zacznij realizować nowe hobby, zorganizuj sobie rozrywki. Ja zapisałem się na siłownię, na której nigdy wcześniej nie byłem. Ktoś Ci wmawia, że nie będziesz miał kontaktu z ludźmi przez rok? To nieprawda. Chodziłem na zajęcia grupowe fitness. Dodatkowo zapisałem się na kurs języka angielskiego w szkole, gdyż wiedziałem, że mam spore braki po słabo prowadzonym przedmiocie w szkole. Poznałem tam bardzo miłych ludzi, dodatkowo miałem odskocznię od chemii i biologii.
  • Kinga: Dużo czasu wolnego, który można poświęcić na wiele rzeczy takich jak jak rozwój swoich zainteresowań, nie zaniedbując nauki, możliwość zarobienia pieniędzy, które można odłożyć na studia.
  • Inga: Można skupić się tylko na poprawianych przedmiotach.
  • Weronika: Mnóstwo czasu - na odpoczynek, na podróże, na pracę, na hobby. Wspaniały relaks. Po wielu latach nieustannego chodzenia do szkoły i sprawdzianów w końcu można wstawać o której się chce i nie ma wielu rzeczy, którymi można się stresować.
  • Martyna: Czas na naukę wtedy, kiedy się chce, np. dzisiaj jestem rozkojarzona, nie uczę się, ale jutro to nadrobię, większy luz psychiczny, brak presji czasu.

Minusy

  • Weronika: Nie studiujesz. Omija cię cała ciekawa otoczka studiowania - życie w innym mieście, imprezy, rozwijanie się naukowo. Mieszkasz w domu z rodzicami, co może źle wpływać na samoocenę, kiedy reszta twoich znajomych się usamodzielnia.
  • Martyna: Można zmarnować ten rok na oglądanie seriali, spanie do południa.
  • Kinga: Czasem trudno jest się samemu zmotywować do nauki.
  • Inga: Za dużo wolnego czasu, co powoduje odkładanie nauki na później.


Martyna Kaźmierkiewicz [tegoroczna maturzystka, studentka lekarskiego w Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy]
"Spróbować zawsze warto, żeby potem nie żałować i nie rozpamiętywać, że coś jeszcze można było zrobić a się odpuściło."

Jak rozplanować naukę do poprawy matury? Czy mieliście jakiś planer, program?

  • Kinga: Ja trzymałam się planu zajęć z Maturity i w ten sposób robiłam powtórki, spokojne tempo, dzięki któremu można wszystko dobrze przyswoić, uzupełnić braki i dobrze przygotwać do matury.
  • Inga: Z biologii korzystałam z planeru rozpisanego przez kogoś w internecie (znaleziony na grupce biologicznej), z chemii natomiast uczyłam się na bieżąco na kursy.
  • Weronika: Jedyny plan, jaki miałam to ten od Maturity.
  • Martyna: W Maturicie na każdy tydzień był wyznaczony temat zajęć, które rozpoczynały się od wejściówki i żeby wstydu nie było - uczyłam się zgodnie z tym harmonogramem, sama nie planowałam. Jak już miałam zrobiony wyznaczony temat to wracałam do rzeczy, których jeszcze nie rozumiem z już przerobionych, robiłam powtórki, ale raczej tak spontanicznie niż z planem lub listą rzeczy do zrobienia, bo nigdy nie wypełniam tego co zapiszę i to jest mocno demotywujące.

Ile godzin dziennie poświęcaliście na naukę? Opowiedzcie nam, jak wyglądał Wasz dzień.

  • Kinga: Wstawiałam rano, koło 8. Po zjedzeniu śniadania i ogarnięciu się jako tako siadałam do nauki. Na początku robiłam sobie listę rzeczy/tematów do przerobienia na dany dzień (odhaczanie kolejnych zrobionych punktów jest bardzo satysfakcjonujące). Jak już miałam wypisane, co chcę dzisiaj zrobić, siadałam i to robiłam. Z liczbą godzin poświęconych nauce było różnie. Bywały dni, kiedy naprawdę długo się uczyłam, nawet po 8-10 godzin (z przerwami oczywiście), ale bywały i dni, kiedy tej nauki było bardzo mało. Czasem robiłam sobie dodatkowy dzień wolny, by odpocząć i oczyścić umysł. Po nauce miałam już czas wolny, który poświęcałam na sport, książki, seriale lub spotkanie ze znajomymi.
  • Inga: Ponieważ studiowałam, dni wyglądały różnie, nie jestem w stanie podać stałego planu dnia. Codziennie starałam się poświęcić powtórkom do matury minimum 2 godziny (wiadomo - nie zawsze się udawało) + weekendy głównie poświęcałam maturze.
  • Weronika: Może 2-3 godziny na początku. Ale bliżej matury nauka to był mój jedyny obowiązek i praca, więc spędzałam 8 godzin nad tym, jakbym chodziła do pracy. Oprócz tego uprawiałam sport, spotykałam się ze znajomymi i planowałam podróże.
  • Martyna: Zazwyczaj około 4-5 godzin, były dni, że nie miałam do tego głowy i wtedy odpuszczałam całkiem, zajmowałam się czymś innym i kolejnego dnia uczyłam się trochę więcej.

Jak zmotywować się do samodzielnej nauki? Czy trudno było Wam zmusić się do pracy, jakie mieliście na to sposoby?

  • Inga: Po rozpoczęciu studiów farmaceutycznych wiedziałam, że to nie jest to co chcę robić. Podobało mi się, ale czułam, że to nie to, że potrzebuję czegoś więcej. To było moją największą motywacją. Musiałam zobaczyć, czy lekarski będzie czymś dla mnie. Poza tym chciałam pokazać wszystkim niedowiarkom oraz sobie, że da się poprawić maturę. To była moja największa motywacja. Wiadomo, bywały gorsze dni, gdzie w ogóle nie siadałam do nauki i starałam się nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.
  • Martyna: Najbardziej banalne, ale jak nie chciało mi się uczyć to myślałam, że chcę gdzieś pracować, muszę skończyć studia, a żeby je skończyć - muszę się na nie dostać, czyli napisać dobrze maturę, myślałam o tym konkretnym celu.
  • Weronika: Często nie było trudno, bo chciałam to robić. A jeśli nie chciało mi się danego dnia usiąść do książek, to pomagała samodyscyplina, plan Maturity i wizja sukcesu.

Jakie polecacie podręczniki i repetytoria z biologii i chemii? Czy macie jakieś swoje ulubione?

  • Kinga: Moimi ulubionymi były vademeca z Nowej Ery.
  • Weronika: Nie używałam żadnych podręczników ani repetytoriów, bo uczyłam się z Maturity. Kupiłam ich dużo niepotrzebnie.
  • Martyna: Chemia - repetytorium Krzeczkowskiej to najcudowniejsza książka pod słońcem, natomiast podręczniki Rożaka z nieorganicznej pomogły w niektórych cięższych tematach. Z biologii książki są fatalne, jedyną z której korzystałam to była Nowa Era, tuż przed egzaminem.

Jakie zbiory zadań warto kupić? Które były dla Was wyjątkowo pomocne? Kiedy zacząć robić arkusze maturalne? Czy od początku, czy dopiero jak opanuje się większość materiału? Jakie arkusze maturalne warto robić?

  • Kuba: Do chemii polecam zbiory Medyka, Barbary Pac, Pazdro. Na kursach mieliśmy przygotowywany mix zadań z różnych zbiorów, co miało ogromny plus, gdyż mogłeś zobaczyć zadania różnych autorów. Tak samo z biologii. Tu w szczególności polecam oficjalne zadania z CKE i czytanie podręczników Nowej Ery czy Operonu, gdyż często zadania innych wydawnictw odbiegają od podstawy programowej.
  • Weronika: Pac!!! Uwielbiam. Witowski mi nie podpasował, za dużo drobnych zadań. Zadania maturalne robiłam cały czas, a arkusze polecam raczej jak się opanuje większość materiału. Oprócz CKE, robiłam Pac, Kaznowskiego i UJ. Nową Erę i Operon odpuściłam.
  • Martyna: Chemia - arkusze Molecool, arkusze Pac i zbiór, ale tylko ten do podstawy 2023 z odpowiedziami, duża część materiału się pokrywa z formułą 2022 a przynajmniej można sprawdzić, czy ma się dobrze rozwiązane. Wszędzie w internecie czytałam rady, że żeby dobrze napisać mature, trzeba rozwiązywać arkusze, arkusze i jeszcze raz arkusze. Pierwszy rozwiązałam jakoś w lutym na 48% i wtedy depresja, rozpacz, że trzy miesiące do matury, a u mnie taki słaby wynik. Na kursie zaczynaliśmy dopiero organiczną i z czasem te wyniki były wyższe, jak już przerobiłam coraz więcej materiału, także nie radzę się dołować tymi arkuszami za szybko. Ale przyznaje, że jest to najważniejsze dla osiągnięcia super wyniku, bo robiąc arkusz, powtarzamy całość materiału, a nie tylko konkretny dział i co zadanie jest coś innego, to najbardziej odzwierciedla warunki maturalne. Od kwietnia rozwiązywałam arkusz prawie codziennie zaczynając od CKE przez Molecool i UJ, te są moim zdaniem warte uwagi.
  • Inga: Arkusze przez trzy lata przerobiłam chyba wszystkie, ale polecam zacząć od typowo maturalnych. Ja zaczęłabym robić w lutym. Na poprawie w zależności od opanowania materiału.

Czy robiliście własne notatki? Czy bazowaliście wyłącznie na podręcznikach?

  • Kinga: Dla mnie robienie notatek było jednym z lepszych sposobów na naukę, bo dzięki nim porządkowałam sobie wiedzę. Po przeczytaniu podręcznika lub skrótu danego tematu w repetytorium robiłam notatki, zawierające najważniejsze informacje i później z nich się uczyłam.
  • Inga: Nie robiłam typowych notatek, raczej jakieś ważne informacje zapisywałam na kartce i przyklejałam nad biurkiem.
  • Weronika: Robiłam, ale niedużo. Starałam się notować efektywnie.
  • Martyna: Na początku przez miesiąc robiłam notatki, potem przytłaczały mnie zaległości, po prostu zajmowało to za dużo czasu i szybko zrezygnowałam z notatek, bazowałam głównie na filmach z Maturity i YouTube.

Czy mieliście chwile zwątpienia, braku chęci do nauki? Jak sobie z tym radziliście?

  • Kinga: Oczywiście, że takie chwile były. Nie może być zbyt kolorowo. Ale zawsze przemijały. Dla mnie najlepszym sposobem było odłożenie nauki na bok, odpoczynek od tego całego materiału i wyjście na spacer lub na basen. Po takim aktywnym odpoczynku chęci do nauki jakoś same wracały, bo wizja dlaczego to robię, że walczę o swoje marzenie, jest naprawdę bardzo silną motywacją.
  • Weronika: Chyba nie miałam. Lubiłam się uczyć tego materiału, a czasami jak już nie mogłam na to patrzeć, to po prostu odpuszczałam. Następnego dnia wracałam z nową energią. Albo i nawet za parę dni. Czasu było dużo.
  • Martyna: Miałam takie dni, a czasem i tygodnie, ale wtedy dawałam sobie trochę luzu. Zajmowałam się innymi rzeczami, jakimiś przyjemnościami, a jak już było lepiej - wracałam do nauki. Tutaj też mocno motywowały mnie zajęcia z Maturity, na które musiałam być nauczona z wykładu i mieć rozwiązane zadania z poprzednich zajęć. Tego zawsze pilnowałam - żeby mieć chociaż obejrzany film i wiedzieć mniej więcej o co chodzi. Nigdy nie olałam sprawy tak, żeby przez cały tydzień nic nie zrobić.

Jak opanować stres maturalny? Czy denerwowaliście się na egzaminach?

  • Kinga: Dla mnie najlepsze było odrywanie myśli od matury dzień przed egzaminem. Spędziłam te ostatnie godziny przed sądem ostatecznym ze znajomymi, dzięki czemu nie myślałam tak bardzo o maturze, która miała się odbyć następnego dnia. W dniu matury jednak stres był, ale po zrobieniu paru pierwszych zadań z biologii jak i z chemii do mojej głowy dotarło, że przecież jestem przygotowana i te zadania dobrze mi idą, więc już w późniejszych minutach matury stres był znacznie mniejszy.
  • Inga: Raczej nie da się opanować stresu. Jest to normalna ludzka reakcja. Bardziej próbowałabym przerobić go w coś pozytywnego. Jeśli paraliżuje Was pierwsze zadanie, to trzeba zacząć od końca ;)
  • Weronika: Stresowało mnie to, że jest to jedyna szansa na rok. Ale byłam przekonana, że jestem dobrze przygotowana i to dodało mi dużo pewności siebie.
  • Martyna: Szłam na maturę z nastawieniem: pójdzie mi świetnie - dostanę się na kierunek A i będę zadowolona, pójdzie mi trochę gorzej - dostanę się na kierunek B i też będę zadowolona, a jak pójdzie źle - to na kierunek C i ostatecznie też będzie w porządku, starałam się nie wciskać sobie do głowy, że MUSZĘ mieć 90% z biologii i chemii, bo świat się zawali, tylko że idę tam skupiona, daję z siebie ile mogę, napiszę najlepiej jak potrafię, a co będzie to będzie.

Która matura była dla Was trudniejsza, pierwsza czy ostatnia?

  • Kinga: Pod względem nauki i samego egzaminu ta pierwsza, ale pod względem stresu zdecydowanie drugie podejście.
  • Inga: Najtrudniejsza była dla mnie pierwsza matura, dlatego że trzeba napisać też inne przedmioty, nie tylko rozszerzania. Jeszcze do tego ustne, które były dla mnie chyba najtrudniejsze. Do tej ostatniej matury wiadomo, też się stresowałam, ale mimo wszystko czułam jakąś pewność przygotowania.
  • Weronika: Pierwsza, bo o wiele więcej było przedmiotów i mniej czasu. Dodatkowo za drugim razem już miałam za sobą pierwszy, więc byłam oswojona z tematem.

Jak rozwiązaliście kwestię ubezpieczenia podczas przerwy od nauki?

  • Kinga: Zarejestrowanie w urzędzie pracy.
  • Inga: Zapisałam się do szkoły policealnej, więc dalej podlegałam ubezpieczeniem pod rodziców.
  • Kuba: Problem z ubezpieczeniem - hmm długi temat, dużo o tym czytałem, a nadal nie jestem pewny prawnego aspektu tej sprawy. Zapisałem się wtedy do szkoły policealnej na bezpłatny kierunek, aby mieć legitymację i zrezygnowałem w pierwszym semestrze, w zasadzie nie chodziłem na zajęcia. Uważaj na Umowy, mogą mieć kruczki z płatną rezygnacją z kierunku. Plusem jest korzystanie z ulgowych biletów.
  • Weronika: Cały czas byłam studentką, bo miałam urlop dziekański.
  • Martyna: Zapisałam się na inne studia, ale to rozwiązanie na pół roku, nie chodziłam i po pierwszym semestrze skreślili mnie z listy studentów, a wtedy straciłam ubezpieczenie i kombinowałam w urzędzie pracy.

Czy macie jakieś rady dla osób, które zastanawiają się nad poprawą matury?

  • Kuba: Najważniejsze, aby dobrze rozplanować naukę pod maturę. Będziesz pisał przedmioty jedynie rozszerzone, co jest ogromnym ułatwieniem, bo nic nie będzie Cię rozpraszało. Kup sobie kalendarz akademicki, wydrukuj podstawy programowe z ewentualnymi aneksami. Jeśli masz problem z nauką na własną rękę, warto skorzystać tak jak ja z kursów maturalnych w Maturicie. Od razu dostaniesz gotowy harmonogram, uwzględniający najnowsze wytyczne, dzięki czemu będziesz pewny, że niczego nie pominiesz. Co najlepsze, są organizowane grupy dla osób, które są dokładnie w tej samej sytuacji co Ty. Także poprawiają maturę. Na kursach poznałem osoby, które są obecnie na roku ze mną lub na innej uczelni, dwie Koleżanki nawet w jednej grupie, a trzecia właśnie otrzymała dyplom i prawo wykonywania zawodu stomatologa. Dodatkowo obecnie swoją wiedzę z chemii mogę wykorzystywać na udzielanych korepetycjach z tego przedmiotu, co pozwala mi na studencką pracę na moim kierunku. Trzymam kciuki!
  • Inga: Rób, co uważasz za słuszne i najlepsze dla siebie. W wieku 40 lat chcesz poprawić maturę? Zrób to.
  • Weronika: Zrób to! I jeśli robisz gap year, wykorzystaj ten rok, żeby nauka nie była jedyną rzeczą, którą będziesz pamiętać z tego czasu.
  • Martyna: Nie słuchajcie innych, tylko siebie, uczciwie sobie odpowiedzcie, czy jesteście w stanie się tego uczyć i nauczyć, sami znacie siebie najlepiej, wiecie jak szybko przyswajacie wiedzę. Czy starczy Wam rok, czy może dwa, ale spróbować zawsze warto, żeby potem nie żałować i nie rozpamiętywać, że coś jeszcze można było zrobić a się odpuściło. W gimnazjum miałam 2 z chemii i był to mój najgorszy przedmiot, teraz 90% z matury a chemia tak mnie zaciekawiła, że nauka była przyjemnością, to tak w ramach motywacji dla negatywnie nastawionych, nie takie straszne nauki ścisłe jak się wydają :)


Odwiedź nasze kanały w mediach społecznościowych
Odwiedź nasz profil na Facebooku   Odwiedź nasz profil na Instagramie   Odwiedź nasz profil na YouTube   Odwiedź nasz profil na TikToku



Odwiedź nasze kanały w mediach społecznościowych
Odwiedź nasz profil na Facebooku   Odwiedź nasz profil na Instagramie   Odwiedź nasz profil na YouTube   Odwiedź nasz profil na TikToku



© 2023 Centrum Edukacyjne MATURITA s.c.