18
11
2023-11-18
2023

Szkoły bez ocen? To możliwe!


„Za moich czasów nie było takich fanaberii i każdy dzieciak wiedział, po co chodzi do szkoły!”. „Bez jedynek nic im się już nie będzie chciało!”. „Bez ocen nie będziemy w stanie sprawdzić, czy nasze dzieci w ogóle się uczą!”. To właśnie takie teksty słyszą od zaniepokojonych rodziców nauczyciele i dyrektorzy, którzy proponują odejście od tradycyjnego systemu oceniania. Jak funkcjonują szkoły, które się na to zdecydowały? Czy faktycznie mamy się czego obawiać? Sprawdźcie sami!

Kto rezygnuje z ocen?

To prawda – jeszcze kilkadziesiąt, a nawet kilkanaście lat temu mało kto wyobrażał sobie, że w szkołach mogłoby zabraknąć ocen. Pamiętajmy jednak, że większość społeczeństwa uważała wówczas, że bicie dzieci także jest skutecznym środkiem wychowawczym. Oburza Was to porównanie, bo przywołane przykłady nie mają ze sobą nic wspólnego? Otóż mają! W obu przypadkach mamy do czynienia z tym, co psycholodzy nazywają teorią warunkowania. To znaczy, że na zachowanie naszego dziecka wpływają skutki jego wcześniejszej aktywności. Niestety nie działa to tak, jak sobie wyobrażamy. Szlaban na telefon, który jest karą za jedynkę, nie sprawi, że dziecko w uczeniu się znajdzie jakąkolwiek wartość. W dodatku zostanie ukarane podwójnie – przez nauczyciela i rodzica. Jego celem w przyszłości będzie więc uniknięcie przykrych konsekwencji, czemu sprzyjać będą różne sposoby ściągania, omijanie prac klasowych lub nieprzyznawanie się rodzicom do zdobywanych ocen. Jeśli więc chcesz wychować dziecko, które w przyszłości będzie bało się przyznawać do błędu lub niewiedzy, to tradycyjny system oceniania świetnie nadaje się na pomocnika.

Uświadamia to sobie coraz większa liczba osób pracujących z dziećmi i młodzieżą. Mózgi współczesnych nastolatków działają bowiem zupełnie inaczej niż nasze. W związku z tym oceny, które jako narzędzie dyscyplinujące sprawdzały się jeszcze jakiś czas temu, teraz nie mają już prawie żadnej mocy sprawczej. Niedawno w mediach pojawiła się informacja o tym, że kolejna szkoła – I Liceum Ogólnokształcące w Rzeszowie – rezygnuje z wystawiania ocen cząstkowych w ramach niektórych przedmiotów. Na pierwszy ogień poszedł język francuski. Rodzice mogą jednak być spokojni – podstawa programowa będzie realizowana bez przestojów. Dzięki pracy metodą projektu uczniowie będą mogli zaliczać poszczególne części materiału w indywidualnym tempie i otrzymywać oceny opisowe. Podobne rozwiązanie wdrożono m.in. w Szkole Podstawowej im. Władysława Jagiełły w Mrzygłodzie na Podkarpaciu oraz w Szkole Podstawowej nr 17 w Jaworznie. To dla Ciebie za mało? Sięgnij po książkę „Budząca się szkoła”, a odkryjesz, że na takie rozwiązanie decyduje się coraz więcej placówek w kraju, a poza jego granicami jest to bardzo popularne rozwiązanie!

Ukryci geniusze

Młodzi ludzie nieskrępowani lękiem przed kolejnymi ocenami czują się bardziej odpowiedzialni za swoją edukację. Dzięki temu rośnie ich zaangażowanie i motywacja – nastolatkowie przestają uczyć się dla ocen i bardziej świadomie wybierają te przedmioty, którym chcą poświęcić więcej czasu i uwagi. Nauczycieli szokuje także to, że wcześniej roztargnione, wiecznie znudzone dzieci, wykazują się ponadprzeciętnymi umiejętnościami, których do tej pory nikt nie zauważał. Działo się tak, ponieważ niezwracanie na siebie uwagi wydawało się bezpieczną strategią. Zróżnicowanie poziomu trudności i tempa pracy pozwala im wreszcie rozwinąć skrzydła. Nie można zapominać także o tych, u których strach przed ocenianiem wywołuje szereg dolegliwości zdrowotnych. Co więcej – młodzi ludzie, których nauczyciele uważają np. za dwójkowych najczęściej właśnie takimi się stają! Potwierdza to m.in. eksperyment Rosenthala, który polegał na przekazaniu nauczycielom informacji, że niektórzy (losowo wskazani) uczniowie są wybitnie inteligentni. Ta informacja nie miała być im przekazywana. Pod koniec roku okazało się, że to oni uzyskali najlepsze wyniki w nauce!

Racja czy relacja?

Odejście od ocen możliwe jest nie tylko w naukach humanistycznych, ale także ścisłych. Potwierdza to przykład II Liceum Ogólnokształcącego w Świdniku, gdzie innowację pn. „Matematyczne wariacje, czyli jak bez ocen budujemy relacje?” wraz z koleżankami wprowadziła Katarzyna Wilk-Lemparty. Możecie ją spotkać podczas zajęć przygotowujących do egzaminów z matematyki prowadzonych w Maturicie. Jej spostrzeżenia dotyczące niewielkiego zaangażowania uczniów – zwłaszcza niezdających rozszerzenia z tego przedmiotu – podzielały dwie koleżanki: Barbara Wróblewska-Pizoń i Beata Zarosińska. Coraz częściej widziały, że uczniowie nie wiedzą, jak się uczyć i mają problemy z motywacją. Zmiany wprowadzano powoli – najpierw obok trójek czy piątek umieszczano wynik procentowy. W międzyczasie matematyczki udały się na wizytę studyjną do Zduńskiej Woli, gdzie oceny są już przeżytkiem. Później wzięły udział w wojewódzkiej konferencji poświęconej temu tematowi, któremu szczególną uwagę poświęca Instytut Zwinnej Edukacji powstały w ramach Fundacji Szkoła Bez Ocen. Zebrane przez nie doświadczenie szybko zaprocentowało – wprowadzona we wrześniu br. innowacja już przynosi efekty! Uczniowie wyznaczają własne Everesty m.in. poprzez samodzielne wybieranie poziomu trudności poszczególnych zadań. Informują także o tym, że czują się znacznie spokojniejsi wiedząc, że mogą pracować we własnym tempie i nie są odpytywani przy tablicy. Podczas pracy na lekcji mogą liczyć na informację zwrotną zawierającą w sobie nie tylko słabe, ale także mocne punkty związane z podjętą próbą rozwiązania zadania. Poza porzuceniem tradycyjnych ocen wspomniane nauczycielki zrezygnowały także z prac domowych – zamiast tego polecają uczniom zadania o różnym stopniu trudności. Na prośbę uczniów raz na ok. 1.5 tygodnia odbywa się kartkówka skoncentrowana na zagadnieniach znajdujących się właśnie w zadaniach polecanych. Dzięki temu uczniowie mogą samodzielnie zaplanować pracę, a nauczyciele stają się przewodnikami wskazującymi kierunek, a nie wykładowcami. Tego typu innowacje to także antidotum na nauczycielską rutynę!

Jak to zrobić?

Takie zmiany wymagają przede wszystkim innego myślenia o edukacji wśród rodziców i nauczycieli. Obawy tych pierwszych najczęściej nie uwzględniają tego, że świat się zmienia, a wraz z nim mózgi naszych dzieci i w konsekwencji sposób przyswajania informacji. Zabieganym rodzicom łatwiej jest śledzić pojawiające się w e-dzienniku cyferki zamiast zapoznawać się z ocenami opisowymi. Sprzyja temu edukacyjny wyścig szczurów, porównywanie wyników poszczególnych uczniów i wszelkiego rodzaju rankingi. Z kolei nauczyciele boją się, że czas ich pracy jeszcze się wydłuży, a poziom zaufania społecznego nie wzrośnie. Odejście od tradycyjnych ocen wymaga przede wszystkim współpracy tych dwóch grup. Innowatorki ze Świdnika o planowanych zmianach opowiadały rodzicom nie tylko na zebraniach. Skierowany do nich także list, w którym przedstawiły plan działania oraz sprawdziły, czy statut szkoły pozwala im na wprowadzenie określonych zmian. Gdy dołożymy do tego gotowość ciągłego rozwoju i przekraczanie swojej strefy komfortu, jesteśmy blisko edukacyjnego przepisu na sukces!

© 2023 Centrum Edukacyjne MATURITA s.c.