11
02
2022-02-11
2022

Jak wyławiać prawdę z jeziora fakenesów?


Mity naukowe, o których pisaliśmy w ubiegłym tygodniu (https://www.maturita.pl/news/dydaktyczna-mity-czyli-jak-nie-nalezy-sie-uczyc.html) mają równie wielu fanów, co znani influencerzy. Popularność tego typu treści opiera się przede wszystkim na prostocie. Nie ma co ukrywać – w mniejszym lub większym stopniu jesteśmy leniuchami. W związku z tym poszukiwanie odpowiedzi na skomplikowane pytania wydaje nam się zbyt męczące. I to właśnie wtedy do naszego świata wkraczają fakenewsy i pseudonaukowe mity.

Jeszcze nauka czy już pseudonauka?

Pseudonauka nigdy się nie starzeje. Miłośnicy astrologii, fani różdżkarstwa, osoby przekonane o tym, że Ziemia jest płaska, a do zagłady Żydów w czasie II wojny światowej nigdy nie doszło, istnieli kilkadziesiąt i kilkaset lat temu. Niektóre teorie są aktualne aż do dnia dzisiejszego, inne z kolei ewoluują lub dopiero się rodzą. Pseudonauce i fakenewsom ulegają osoby młode, starsze, te wykształcone i te, które skończyły kilka klas szkoły podstawowej. Istnieją jednak poważne różnice pomiędzy nauką i jej nieprawdziwym odpowiednikiem, które pozwalają nam na sprawdzenie, z czym mamy do czynienia.

Teorię naukową przede wszystkim da się zbadać i dzięki temu można ją potwierdzić albo obalić. W przypadku koncepcji pseudonaukowych nie ma czego badać, bo nie ma tam też założenia, że można się mylić. Wynika to z tego, że najczęściej punktem odniesienia jest konkretny autorytet np. radiesteta (czyli człowiek, który rzekomo odczuwa promieniowanie otoczenia, którego nie da się zmierzyć), którego grono osób myślących podobnie zaczyna uznawać za specjalistę w danej dziedzinie. Dzieje się to niezależnie od jego faktycznej wiedzy, umiejętności, wykształcenia lub doświadczenia związanego z określonym obszarem. Pseudonaukowych teorii nie znajdziemy w czasopismach naukowych, ale bez większych problemów trafimy na nie na wielu stronach internetowych, często dziwnie zatytułowanych konferencjach lub na prywatnych profilach w mediach społecznościowych. Jeśli przed chwilą przeczytałeś artykuł dotyczący amerykańskich naukowców, którzy niedawno dokonali wielkiego odkrycia, jest duża szansa, że trafiłeś na fakenews. Dlaczego? Jeśli poza „amerykańskimi naukowcami” w tekście nie można znaleźć konkretnych nazwisk, zajmowanych przez nich stanowisk, nazw uczelni, fachowych terminów, to śmiało możesz to uznać za mało wiarygodne źródło informacji.

Fakenewsy – plaga XXI wieku

Pseudonauka, czyli twierdzenia, które do złudzenia przypominają teorie naukowe, chociaż nimi nie są (jak chociażby teoria dotycząca stylów uczenia się), nie zawsze rodzi się ze złych intencji i chęci oszukania czytelnika lub znalezienia jak największego grona odbiorców. Czasami jest to po prostu efektem nadmiernego uproszczenia czegoś, co Kowalskiemu i Nowakowi na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo skomplikowane. To właśnie na bazie tego powstają artykuły, w których zamiast wyjaśnień dotyczących wpływu poszczególnych hormonów na nasz organizm, znajduje się informacja o tym, że nowe odżywki spowodują, że testosteronu nam nigdy nie zabraknie.

Nieco inne motywacje kierują autorami fakenewsów, czyli całkowicie nieprawdziwych lub przeinaczonych informacji. Mogą one dotyczyć niemalże wszystkich sfer życia – polityki, ekonomii, edukacji. Fakenewsy często idą w parze z clickbaitami, czyli szokującymi nagłówkami, które opierają się na naszych emocjach i powodują, że chcemy kliknąć w dany nagłówek, aby jak najszybciej dowiedzieć się, co się pod nim kryje. Im clickbait bardziej kontrowersyjny, tym większym zainteresowaniem się cieszy i to pomimo tego, że sama treść często w niewielki sposób wiąże się z pasjonującym nagłówkiem. Pomimo tego, że w sieci takich informacji nie brakuje, to zarówno młodzież, jak i osoby dorosłe wciąż najczęściej nie dysponują narzędziami i umiejętnościami, które pozwalają im wyławiać fakty z jeziora fake newsów. Co ciekawe – zgodnie z badaniami przeprowadzanymi na terenie całej Europy – aż 71% Polaków sądzi, że nie ma z tym problemów.

Na tropie faktów

Warto jednak zadać sobie pytanie, czy jest to opinia uzasadniona. Kolejne doniesienia o wyłudzeniach oraz zhakowane konta to tylko niektóre z konsekwencji wynikających z podatności na fake newsy. Aby nie dać się na nie nabrać warto zapamiętać kilka zasad pozwalającym wszystkim – niezależnie od wieku – wyławiać z oceanu internetowych wiadomości wyławiać prawdziwe perełki. Międzynarodowa Federacja Stowarzyszeń i Instytucji Bibliotekarskich przygotowała nawet specjalny poradnik dotyczący weryfikowania informacji, które otaczają nas w sieci. Przede wszystkim – tytuł ani nagłówek nie są wiarygodnym źródłem informacji. Decydując się na zapoznanie z całym tekstem dajemy sobie możliwość nie tylko sprawdzenia, czy nie jest to clickbait, ale także zweryfikowania źródeł, do których odnosi się autor oraz sprawdzenia, kim dany autor w ogóle nie jest. Jeśli artykuł o treściach edukacyjnych przygotowuje osoba, która na co dzień zajmuje się automatyką, to istnieje niewielka szansa na to, że jest ona specjalistą we wspomnianej dziedzinie. Brak autora lub autorki to jedna z pierwszych lampek ostrzegawczych, która powinna zapalić się w naszej głowie.

Kolejnym krokiem jest zweryfikowanie, kiedy dana informacja została opublikowana. Doniesienia edukacyjne z 1990 r. mogły przecież w międzyczasie się zdezaktualizować. Jeżeli tekst przepełniony jest wyrażeniami o charakterze emocjonalnym, w którym wszystko jest „wspaniałe, nie do wiary lub dramatyczne”, a także szokującymi grafikami, to jego funkcja informatywna schodzi na drugi plan, w związku z czym dany materiał jest słabym źródłem informacji. Jeśli i to nie pomaga, warto poczytać coś więcej o naszym źródle informacji. Może jest nim fanpage o charakterze satyrycznym, w związku z czym prezentowany na nim materiał ma przede wszystkim bawić? W razie potrzeby warto pamiętać także o możliwości korzystania z dorobku organizacji fact-checkingowych (takich jak chociażby Stowarzyszenie Demagog), w których zawodowo weryfikuje się prawdziwość umieszczanych w sieci informacji. Jeśli więc nie jesteście czegoś pewni, szukajcie i sprawdzajcie, aby nie żyć w niewiedzy lub nie opowiadać mitycznych bajek o naszym DNA lub życiu znanych pisarzy!

© 2021 Centrum Edukacyjne MATURITA s.c.